Plantacjom kawy w koloniach francuskich dała początek jedna mała sadzonka. Zaczęło się od tego, że kiedy pochodzący z francuskiej kolonii na Martynice oficer w służbie Ludwika XIV, Gabriel de Clipu, dowiedział się o plantacjach założonych przez Holendrów na Jawie, zapragnął zrobić to samo u siebie. Podczas jednej z wizyt we Francji poprosił króla Ludwika XIV, który dostał sadzonki kawowca w darze od Holendrów, o kilka drzewek, które mógłby zawieźć za ocean. Ludwik XIV odmówił, ale oficer mimo to nie zrezygnował – po prostu wykradł roślinkę z królewskiego ogrodu botanicznego. Kiedy płynął z tym cennym drzewkiem z Nantes na Martynikę, przyszło mu stawić czoła piratom, burzom, a potem palącemu słońcu. Pod koniec podróży de Clipu podlał drzewko częścią własnej porcji wody pitnej. Jego ogromne poświęcenie nie poszło na marne – dotarł w końcu na Martynikę, gdzie młode drzewko kawowe dobrze się przyjęło i dało początek ogromnym plantacjom – na Martynice, Haiti, Gwadelupie i w Gujanie Francuskiej.