Kawa jak i inne produkty spożywcze ulega procesowi starzenia się. Kiedy jest jeszcze w surowej postaci, proces ten przebiega bardzo powoli. Od chwili zakończenia obróbki termicznej dzieje się to niewyobrażalnie szybko. Niczym nie zastąpiona jest świeżo palona. Za optymalny okres czasu smakosze i eksperci uważają 30 dni jaki upłynął od momentu procesu palenia. Wtedy jest najlepsza. Kto ma możliwość kupować kawę w małej palarni bezpośrednio z pieca, niech nie żałuje wydanego grosza, bo to jest produkt za który miliony smakoszy oddałoby duszę. Oczywiście, że po upływie wspomnianych 30 dni kawa nie stanie się niezdatną do spożycia, tyle że to już nie będzie to. Bezpowrotnie straci cenioną siłę aromatu. Data „przydatności” do spożycia uwidoczniona na opakowaniu z reguły nie ma nic wspólnego z określeniem jej faktycznej wartości smakowej. Wystarczy zauważyć, że taki czasokres opiewa czasem na rok i więcej. Dla znawców to szok. Dla nieświadomych konsumentów – normalka. Dystrybutorzy, stosując opakowania próżniowe, zapobiegają jedynie szybkiemu wietrzeniu produktu. Mało kto wie o tym, że kawa obojętnie jak zapakowana, mimo wszystko bezlitośnie starzeje się z każdym upływającym dniem.
Starzenie się, to tak jak np. dzieje się z pewnymi gatunki sera. Choć są szczelnie zapakowane, mimo wszystko nieprzerwanie dojrzewają, czyli się starzeją. Z tą oczywiście ogromną różnicą, że to co serom smakowo wychodzi na zdrowie, kawie wręcz szkodzi.
Wietrzenie. Z kawy narażonej na bezpośredni kontakt z powietrzem, aromat ulatnia się jeszcze szybciej. Porównując omawiany produkt w otwartym opakowaniu ze świeżo odkorkowaną butelką szampana, stwierdzamy to samo. Musujące wino w godzinę po otwarciu nadal będzie zdatne do picia, natomiast jego smak i aromat – już nie ten sam. Z szampana ucieka gaz, który jest w nim najcenniejszy, a z kawy aromat, który bezproduktywnie się ulatnia.
